Zespół zachodzącego słońca, czyli wieczorne natężenie napięcia u seniora dotyka całą rodzinę. Im bardziej nasilone są objawy otępienia (trzeba pamiętać, że taka osoba często nie śpi w nocy, ma zburzony cykl snu i czuwania), tym bardziej życie domowe ulega dezorganizacji. To powoduje, że dochodzi do wyczerpania najbliższych, którzy mimo troski i szczerych chęci w pewnym momencie nie są już w stanie udzielać pomocy – mówi o chorobie Alzheimera dr n. med. Krzysztof Banaszkiewicz, neurolog.
„Wyśpimy się na emeryturze” często słyszymy od osób czynnych zawodowo, tymczasem wraz z emeryturą przychodzi też rozczarowanie. Pojawiają się nowe niepokoje, długo utrzymujący się stres, który coraz trudniej rozładować. To może prowadzić do poważnych komplikacji takich jak depresja, stany lękowe czy silne bóle psychosomatyczne. Pojawia się też bezsenność. Jest to objaw typowo powiązany z różnymi rodzajami zaburzeń otępiennych, zjawisko to może jednak dotyczyć także seniorów zdrowych.
Przyczyną schorzenia może być obumieranie neuronów, co prowadzi do dysfunkcji układu nerwowego. Ten zaś odpowiedzialny jest za kontrolowanie cyklu snu i czuwania. Wpływ mogą mieć także zbyt mała ekspozycja na światło naturalne, hałas czy brak uwagi ze strony bliskich lub opiekuna. Z kolei rodzina musi mierzyć się z lękiem o bezpieczeństwo seniora, irytacją związaną ze zmianami w jego zachowaniu a także obawą o to, co będzie dalej. Katastrofa emocjonalna wisi w powietrzu jak przysłowiowa siekiera w zadymionej tawernie. Wszystkie te elementy powodują, że relaksacja i wyciszenie stają się cennymi umiejętnościami.
Trening relaksacyjny Jacobsona to doskonałe narzędzie do ich wspólnego praktykowania.
Boją się nowości
„Zaniepokojony umysł nie może istnieć w zrelaksowanym ciele” mawiał psychiatra Edmund Jacobson, który na przełomie lat 20. ubiegłego wieku opracował prostą metodę redukcji napięcia zwaną progresywnym treningiem relaksacyjnym Jacobsona.
– To nie „czary mary”, to technika osadzona w nauce – przekonuje dr Edyta Bonk, psycholog rozwojowy z Uniwersytetu SWPS. – Rzeczywiście, z mojej 30-letniej pracy m.in. na Uniwersytecie Trzeciego Wieku wynika, że hasło „relaksacja” ma często negatywne konotacje u osób starszych. Kiedy używałam go w tytule moich wykładów seniorzy wręcz wypisywali się z zajęć. Wystarczyło zmienić nazwę na „metoda na stres” i sytuacja zmieniała się diametralnie. Psychoedukacja to podstawa. Dlatego warto na początku zapoznać się z mechaniką działania owych technik.
Napnij i rozluźnij. Proste
Trening relaksacyjny Jacobsona jest bardzo prosty, bo polega na napinaniu i rozluźnianiu określonych grup mięśni. Wraz z wdechem należy napiąć dany mięsień, utrzymać go w napięciu przez około 5 sekund, a następnie z wydechem rozluźnić. Potem następuje krótka przerwa, by przez kilkanaście sekund spokojnie obserwować reakcję swojego organizmu i w pełni odczuć różnicę między napiętym a rozluźnionym mięśniem.
– Ta metoda wpływa przede wszystkim na stan emocjonalny osoby starszej, zakłada, że gdy dojdzie do zmniejszenia napięcia mięśni, przełoży się to automatycznie na odprężenie psychiczne. Innymi słowy, podczas relaksacji nasz mózg przełącza się ze stanu czujności, za którą odpowiedzialny jest nerwowy układ współczulny w stan odpoczynku i rozluźnienia (układ przywspółczulny) – mówi neurolog dr hab. n. med. Marta Masztalewicz – Zalecany jest także w chorobie Alzheimera oraz w chorobie Parkinsona. Powoduje zwiększenie stężenia dopaminy, neuroprzekaźnika, który reguluje m.in. stany emocjonalne, przywracając optymistyczne spojrzenie na rzeczywistość.
Jacobson i Shultz – różne metody, podobne działanie
Prawdą jest, że trening progresywnej relaksacji Jacobsona poprzez ćwiczenie napinania i rozluźniania mięśni poprawia funkcjonowanie układu krążenia a lepszy przepływ krwi, obniża ciśnienie tętnicze i wzmacnia serce. Jest więc jak najbardziej wskazany także dla pacjentów leżących.
– Może się jednak okazać, że dla tych bardziej schorowanych, żyjących z ciągłym bólem sam pomysł intensywnego napinania mięśni może powodować blokadę i niechęć – przestrzega dr Bonk. – Wtedy można zaproponować inny trening tzw. autogenny Shultza.
Metoda ta została stworzona przez niemieckiego psychiatrę i psychoterapeutę w 1932 roku. Polega na nauce maksymalnego rozluźniania ciała poprzez autosugestię oraz przejęcia kontroli nad jego czynnościami, takimi jak oddychanie czy praca serca. Ogromną zaletą tej techniki jest to, że zmniejsza odczuwanie dolegliwości ze strony kręgosłupa i stawów, które często towarzyszą osobom starszym, a także częściowo redukuje nerwobóle oraz bóle somatyczne poprzez likwidację praprzyczyny, czyli napięcia mięśniowego. A stąd już bardzo blisko do pełnego, głębokiego i zdrowego snu.
Warto zaznaczyć, że opisane narzędzia relaksacyjne mają wiele wspólnego z medytacją, nie zawierają jednak jej duchowego aspektu.
Zróbcie to razem
Techniki relaksacyjne należy wprowadzać do codzienności seniora powoli. Najlepiej wieczorem, przed snem. W pierwszych dniach ćwiczenia powinny trwać ok. 5 minut i stopniowo być wydłużone do 15-20 minut. Można skorzystać z nagrań i tekstów dostępnych w internecie, wybór jest ogromny. Warto jednak najpierw samemu przesłuchać wybrane nagranie lub tekst, zanim polecimy go seniorowi. Można wprowadzać ćwiczenia partiami, zwłaszcza w przypadku Shultza. A najlepiej zrobić to razem. Wspólne ćwiczenie nie tylko może pomóc pozyskać zaufanie seniora, zadbać o dobrostan przeciążonej rodziny i opiekunów, ale także pozwoli utrzymać więź, której rozpad obserwujemy zwłaszcza przy chorobach otępiennych. Nawet jeśli osoba starsza już nie jest w stanie przetworzyć i wykonać poleceń zawartych w treningu ze względu na regres funkcji poznawczych, to będzie dobrze reagować na spokojną muzykę, ciepły głos i dotyk dłoni opiekuna.


