Opieka nad seniorem często oznacza podejmowanie trudnych decyzji, zwłaszcza gdy pogarsza się jego samopoczucie. Jednym z dylematów jest pytanie: czy już czas wezwać pogotowie, czy to niepotrzebna panika? Stanęła przed nim nasza czytelniczka, pani Maria, która opiekuje się mamą z chorobą otępienną. Ratownicy zasugerowali, że niepotrzebnie ich fatygowała. Czy rzeczywiście?
– Wezwałam pogotowie ratunkowe do mojej 87-letniej mamy, która cierpi na zaawansowaną demencję i wymaga całodobowej opieki – opowiada pani Maria. – Mama nagle nie była w stanie wstać z łóżka, krzyczała z bólu i nie pozwalała się dotknąć ani podnieść. Obawiałam się, że doszło do poważnego urazu – być może złamania biodra lub uszkodzenia kręgosłupa.
Jednak, kiedy wezwani ratownicy, poprosili mamę, by wstała, aby mogli ją zbadać, starsza pani podniosła się z łóżka.
– Ku mojemu zaskoczeniu, mama, z ich pomocą, wstała, przestała krzyczeć i nie zgłaszała bólu. Gdy stała podtrzymywana przez ratowników, skorzystałam z okazji, by szybko zmienić jej pampersa, ponieważ wcześniej nie było to możliwe ze względu na jej silną reakcję bólową i brak współpracy. W tym momencie ratownik zareagował nerwowo. Podniósł głos, pytając, czy wzywa się go tylko po to, by zmienić pampersa – pani Maria próbowała tumaczyć, że nie miała takiego zamiaru. Przyznała, że była przerażona, że mamie mogło się stać coś, czego nie zauważyła, a nie była w stanie dowiedzieć się tego, bo stan mamy uniemożliwia komunikację: – Mama nie mówi logicznie, nie jest w stanie sama opisać bólu ani współpracować podczas badania. Ratownicy ocenili, że „mama chodzi” i „nic jej nie jest”, po czym opuścili mieszkanie oburzeni, twierdząc, że ich wezwanie było niepotrzebne. Zdarzenie to było dla mnie wyjątkowo stresujące i przykre, nie tylko ze względu na stan zdrowia mamy, ale też z powodu braku zrozumienia przez ratowników sytuacji osoby z demencją oraz opiekuna, który działał w dobrej wierze, z troską i w poczuciu zagrożenia życia bliskiej osoby. A teraz, przez to wszystko, sama mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam wzywajac ratowników, czy to nie było nadużycie.
Wzywać czy nie?
– Nigdy nie należy określać wezwania Zespołu ratownictwa medycznego jako nadużycie – podkreśla Natalia Dorochowicz, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. – Zespół zostaje zadysponowany na miejsce zdarzenia przez dyspozytora medycznego, który już na etapie rozmowy z poszkodowanym lub świadkiem zdarzenia przeprowadza wywiad medyczny, który pomaga mu podjąć decyzję co do zadysponowania pogotowia lub odmowy. Oznacza to, że pogotowie otrzymuje dyspozycje ze wstępnymi instrukcjami i musi udać się we wskazane miejsce. Tylko w taki sposób – udając się z pomocą na miejsce zdarzenia – ZRM może się przekonać czy informacje podane przez poszkodowanego lub świadka zdarzenia są zgodne z prawdą i czy pomoc medyczna była niezbędna.
Aby wyjaśnić te kwestie warto przytoczyć kilka przykładów: bywa tak, że wywiad medyczny przeprowadzony przez dyspozytora nie pokrywa się z czynnościami na miejscu zdarzenia. Dzieje się tak z wielu powodów. Jednym z nich może być reakcja sytuacyjna poszkodowanego, który na skutek doznania silnych emocji (stresu, strachu) nie może prawidłowo ocenić sytuacji i może mu się wydawać, że obrażenia i ból są poważniejsze i silniejsze niż w rzeczywistości. Zdarza się również, że świadek zdarzenia wzywa ZRM do osob, z pewnymi dolegliwościami, które do przyjazdu ZRM ustają. Czasem świadek zdarzenia może błędnie zinterpretować sytuację, gdyż np. nie sprawdzi parametrów życiowych leżącego na chodniku poszkodowanego i wezwie ZRM do nagłego zatrzymania krążenia, a finalnie okaże się, że poszkodowany zasnął, gdyż był w stanie wskazującym na spożycie alkoholu.
Jednakże tak samo często wywiad dyspozytorski może się w pełni pokrywać z późniejszymi czynnościami ZRM na miejscu. Stąd tak trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o nadużycie.
– To, co warto podkreślić w tym konkretnie przypadku to fakt, że po przyjeździe ZRM na miejsce, w żadnym wypadku nie można utrudniać prowadzonych czynności – zwraca uwagę Natalia Dorochowicz. – Świadek powinien w pełni współpracować z ZRM i podejmować tylko takie czynności, które są zgodne z poleceniami ratowników medycznych. Po zakończeniu medycznych czynności ratunkowych świadek może zadać dodatkowe pytania, poprosić o dodatkową pomoc, nigdy w trakcie.
I dodaje: – Oczywiście, każda osoba, która znajduje się w sytuacji nagłej, która może doprowadzić do uszkodzenia ciała lub utraty życia, oraz w przypadku nagłego, ostrego pogorszenia stanu zdrowia, ma prawo wezwać zespół ratownictwa medycznego.
Sytuacje nagłe i niebezpieczne
Bez względu na wiek pacjenta, są objawy, które zawsze powinny uruchomić „czerwoną lampkę” i uzasadniają natychmiastowe wezwanie karetki. Są to:
- Problemy z oddychaniem
- duszność, „łapanie powietrza”
- sinienie ust lub palców
- bardzo szybki lub bardzo wolny oddech
- Utrata przytomności lub zaburzenia świadomości
- zemdlenie, brak kontaktu słownego
- splątanie, dezorientacja, mówienie bez sensu
- Podejrzenie udaru mózgu
- asymetria twarzy
- opadnięcie kącika ust
- bełkotliwa mowa
- niedowład lub brak czucia w kończynach
Czas jest kluczowy! W udarze liczy się każda minuta.
- Ból w klatce piersiowej
- uciskający, palący, promieniujący do ramienia lub szczęki
- towarzyszący duszności, potom zimnym, lękiem
- Objawy ostrej reakcji alergicznej (anafilaksji)
- obrzęk twarzy, języka
- trudności w oddychaniu
- pokrzywka + spadek ciśnienia
- Ciężkie urazy, upadki z urazem głowy lub złamania
- szczególnie, jeśli osoba starsza jest na lekach przeciwzakrzepowych
- Gorączka powyżej 39°C u osoby przewlekle chorej lub bardzo osłabionej
- zwłaszcza, jeśli towarzyszy jej majaczenie, osłabienie lub odwodnienie
Pogotowie wzywamy bez względu na wiek także m.in. w sytuacji rozległego oparzenia, wychłodzenia, porażenia prądem, podtopienia lub utonięcia, upadku z dużej wysokości, masywnego krwotoku oraz nagłego zatrzymania krążenia i poważnych urazów ciała.
Pełne wytyczne są dostępne na stronie: https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/kiedy-wezwac-karetke
Kiedy lepiej najpierw skonsultować się z lekarzem POZ lub nocną opieką zdrowotną?
Nie każda gorsza forma u seniora wymaga od razu wezwania pogotowia. W niektórych przypadkach warto najpierw:
- skontaktować się z lekarzem rodzinnym lub pielęgniarką środowiskową
- zadzwonić pod numer teleporady POZ lub nocnej i świątecznej pomocy medycznej (tel. 800 137 200)
Dotyczy to np.:
- nasilonego bólu głowy bez innych objawów,
- zaostrzenia bólu stawów lub pleców,
- niewysokiej gorączki bez innych niepokojących objawów,
- problemów z apetytem, snem, ogólnego osłabienia (jeśli nie są nagłe).
A jeśli nie jesteśmy pewni?
W sytuacjach granicznych można zadzwonić pod numer alarmowy i zapytać dyspozytora. To on podejmuje decyzję, czy wysłać karetkę i na podstawie zadanych pytań ocenia powagę stanu. Dyspozytorzy są przeszkoleni, nie „karzą” za nieuzasadnione wezwanie, ale wiedzą, kiedy pomoc powinna dotrzeć natychmiast.
Nie bój się działać. Pogotowie wolno wezwać, jeśli:
- senior ma objawy zagrażające życiu lub zdrowiu,
- sytuacja nagle się pogorszyła i nie da się jej kontrolować domowymi sposobami,
- intuicja podpowiada ci, że to coś poważniejszego niż zwykłe „złe samopoczucie”.
Nie ma nic gorszego niż zwłoka — w przypadku seniorów nawet pozornie drobne objawy mogą zwiastować poważny problem.
Zasada ogólna brzmi: jeśli masz wątpliwości, dzwoń. To lepsze niż zignorować sygnał ostrzegawczy.
Numer telefonu pogotowia ratunkowego: 999 lub 112.


