Na wnuczka, policjanta, wypadek drogowy, porwanie, pracownika ZUS-u, gazowni, zagubionego turystę, sprzedawcę wyrobów medycznych. Pretekst bywa różny, ale mechanizm zawsze ten sam – chodzi o wyłudzenie pieniędzy. Łupem oszustów pada w ten sposób kilkaset milionów złotych rocznie! Ofiary to głównie osoby starsze. W okresie wakacyjnym proceder się nasila.
Oszuści są coraz bardziej pomysłowi i sprytnie prowadzą rozmowę. Dzwonią najczęściej wieczorem lub w nocy. Są perfidni i nie mają skrupułów. Tylko w ubiegłym roku działający metodą „na wnuczka” wyłudzili w ten sposób od swoich ofiar w całej Polsce niemal 120 mln zł! Oszukane zostały prawie 4 tys. osób. Co roku kwoty są podobne – to setki milionów złotych. Co ważne, statystyki obejmują tylko te przypadki, o których policja wie. Nie wszystkie są zgłaszane, bo oszukani często się wstydzą.
– Skala tego oszustwa w Polsce jest porażająca – przyznaje podkom. Wioletta Szubska z Wydziału Prasowo-Informacyjnego Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji. – Należy podkreślić, że wiele osób nie zgłasza się na policję. Dla niektórych sytuacja, w jakiej się znaleźli jest niezwykle krępująca i wstydliwa. Zdarza się, że są wystraszeni i boją się o własne życie. Pragną o tym jak najszybciej zapomnieć.
Liczba zgłaszanych przestępstw jednak rośnie. W 2019 r. policyjne statystyki odnotowały 2 tys. oszustw tzw. metodą na wnuczka, w ubiegłym roku, tylko w okresie od stycznia do listopada było ich niemal dwa razy więcej.
Mamo, ratuj!
Nie ma tygodnia, żeby policja nie informowała o kolejnych oszukanych. Jedna z ostatnich głośnych spraw to mieszkanki powiatu żarskiego w lubuskiem, które straciły w sumie ponad 110 tys. zł. Obie chciały pomóc swoim córkom, które rzekomo spowodowały wypadek. Przekazane pieniądze miały uchronić je przed aresztem.
Jak wyglądała rozmowa? Na stacjonarny telefon 72-letniej ofiary zadzwoniła kobieta, która podała się za policjantkę z Żar. Poinformowała, że jej córka spowodowała wypadek drogowy, w którym zginęła kobieta w ciąży. Dodała, że córka ma wybite zęby, dlatego nie może rozmawiać, ale jest razem z policjantką w komendzie. Potrzeba 150 tys. zł, aby nie trafiła do aresztu. Seniorka zadeklarowała, że ma 60 tys. zł i tyle może przekazać. Po spakowane pieniądze miał przyjechać policjant. Dzwoniąca kobieta zastrzegła, aby 72-latka nie rozłączała się i cały czas kontrolowała czy połączenie nie zostało zerwane. Pod dom kobiety przyjechał mężczyzna, który odebrał pieniądze. Dopiero po wszystkim nabrała ona podejrzeń i zadzwoniła do swojej córki. Dowiedziała się, że wszystko u niej w porządku, żadnego wypadku nie spowodowała.
W tym samym czasie do 81-letniej mieszkanki tego samego powiatu także dzwoniła kobieta. Scenariusz rozmowy był podobny: dzwoniąca podała się za córkę, błagała „mamo ratuj, miałam wypadek”. Poszkodowana w nim kobieta miała mieć złamany kręgosłup i nie wiadomo czy przeżyje. Kobieta podająca się za córkę dodała, że ma problemy z mówieniem z powodu wybitych zębów i jest obolała, po czym przekazała słuchawkę innej kobiecie. Kiedy seniorka spytała czy to aby nie oszustwo, kobieta zastrzegła, że jeśli rozmowa ma tak wyglądać, to ona nie poprowadzi tej sprawy. Ofiara myślała, że rozmawia z adwokatką córki. Rzekoma mecenas poprosiła o numer telefonu komórkowego, na który od razu zadzwoniła, nie przerywając trwającego połączenia stacjonarnego. Zażądała 160 tys. zł, dla poszkodowanej w wypadku kobiety. 81-latka miała w domu 55 tys. zł i tyle przygotowała. Po spakowane pieniądze miał przyjechać kurier z sądu. Kobieta wyszła przed dom i przekazała mu pieniądze, cały czas rozmawiając z rzekomą mecenas, która kazała jej nie rozłączać się dopóki kurier nie dojedzie do wskazanej miejscowości. W tym momencie seniorka domyśliła się, że to może być oszustwo. Rozłączyła się i zadzwoniła do córki, która potwierdziła, że nic złego jej się nie dzieje, żaden wypadek się nie wydarzył. Pieniądze już jednak przepadły.
Różne scenariusze rozmów, ale ten sam cel
– Przestępca posługując się zmyśloną historią podczas rozmowy telefonicznej, wprowadza starszą osobę w błąd, co do swojej tożsamości, podając się za jednego z członków jej rodziny np. wnuczka, syna, bądź córkę i tłumacząc, że bardzo potrzebuje jej pomocy – wyjaśnia proceder podkom. Szubska. – Oszuści posługują się różnymi historiami, legendami i metodami mającymi uwiarygodnić ich jako członków rodziny osób, które wybierają jako swoje ofiary. Proceder inicjowany jest rozmową telefoniczną oszusta pełniącego rolę tzw. „telefonisty”. Przestępcy posługują się książkami telefonicznymi, z których losowo wybierają osoby, kierując się imionami, które mogą wskazywać na starszy wiek osób, np. Jan, Kazimierz, Bronisława, Teodozja. Rozmowa prowadzona jest w taki sposób, aby senior był pewien, że słyszy członka rodziny i sam wymienił jego imię. Pozwala to oszustowi w łatwy sposób poprowadzić dalszą rozmowę, której głównym celem jest oczywiście pozyskanie od seniora pieniędzy.
Najczęściej powtarzające scenariusze:
- „na maklera, inwestycje giełdowe” – sprawca pełniący rolę „telefonisty” informuje, że pilnie potrzebuje pieniędzy na inwestycję giełdową, gdyż w przeciwnym wypadku może stracić dużą sumę pieniędzy.
- „na wypadek” – „telefonista” informuje, iż spowodował wypadek samochodowy i potrzebuje pilnie pieniędzy, by uniknąć odpowiedzialności karnej,
- „na porwanie”- rolę „telefonisty” pełni kobieta podająca się za córkę lub wnuczkę informując pokrzywdzonego, że została porwana, a pieniądze są niezbędne na okup, aby została wypuszczona,
- „na zwrot długu”- „telefonista” dzwoni do pokrzywdzonego informując, iż zaciągnął u znajomego pożyczkę i musi szybko ją zwrócić, ponieważ ów znajomy pilnie potrzebuje swoich pieniędzy. Następnie z osobą pokrzywdzoną kontaktuje się pożyczkodawca, który w rozmowie potwierdza swoją ciężką sytuację finansową. Po odbiór przysyła członka rodziny tj. syna, męża, itp.
- „na zakup nieruchomości” – „telefonista” informuje pokrzywdzonego, że trafia mu się niezwykła okazja np. zakup domu, lecz brakuje mu pieniędzy, aby to uczynić.
Na policjanta
Oszuści podszywają się także pod policjantów lub funkcjonariuszy CBŚP, informując ofiary, że zajmują się tropieniem i zatrzymywaniem groźnych przestępców. Ich sposób działania jest bardzo podobny do wcześniej opisanego. Na początku dzwonią do starszej osoby i podszywają się pod członka jej rodziny, jednak szybko przerywają połączenie. Dzwonią kolejny raz, lecz tym razem przestępca podaje się za policjanta przekonując seniora, że rozpracowuje grupę przestępców, którzy dokonują oszustw wobec starszych osób metodą na tzw. „wnuczka” i proszą seniora, by ten postępował zgodnie z ich poleceniem. W ten sposób pomoże policji zatrzymać prawdziwych przestępców.
– Dzwoniący nie mają nic wspólnego z policją, a jedynym ich celem jest łatwe i szybkie wzbogacenie się czyimś kosztem – mówi podkom. Szubska. – Wiedzą, że pracownicy banków przechodzą szkolenia dotyczące bezpieczeństwa seniorów organizowane m.in. przez policję, dlatego stanowczo zabraniają swoim ofiarom informowania kasjera, w jakim celu wypłacają swoje oszczędności. Tłumaczą, że pracownicy banków także należą do grupy przestępczej i dla dobra śledztwa oraz ochrony ich oszczędności nie można ich o tym informować.
Na pracownika ZUS-u, gazowni i omdlałego potrzebującego pomocy
Inne warianty metody na wnuczka to m.in. podszywanie się pod pracowników różnych instytucji, urzędników, pracowników ZUS-u, siostrę PCK, hydraulika lub przedstawiciela fundacji albo stowarzyszenia oraz pogotowia ratunkowego. Pukają też do drzwi pod pretekstem zgubienia się, nagłego zasłabnięcia, proszą o wodę, coś do zjedzenia, bo zapomnieli przed wyjściem z domu, a chorują na cukrzycę. Zdarza się też, że oferują sprzedaż artykułów medycznych lub przemysłowych.
– Wykorzystują ufność oraz dobre serce osób, które nie potrafią odmówić pomocy w trudnej sytuacji – mówi podkom. Szubska. – Zdarzenia, o których mowa należą do przestępstw najbardziej uciążliwych społecznie, gdyż dotyczą ludzi starszych, schorowanych i często samotnych, pragnących kontaktu, rozmowy z drugim człowiekiem. Sprawca ma poczucie, że to przestępstwo obarczone jest ryzykiem niskiej wykrywalności, a przy tym on sam pozostaje anonimowy.
Policja nigdy nie prosi o pieniądze, nie przekazuje pieniędzy, nie wciąga obywateli w tajne akcje
– Policja edukując seniorów zawsze podkreśla, że jako instytucja nie informuje postronnych osób o swoich akcjach ani o podejmowanych działaniach. Nigdy też funkcjonariusze nie odbierają i nie przekazują pieniędzy – podkreśla stanowczo podkom. Szubska. – Działania edukacyjne prowadzone są też w bankach. Udzielane są porady, na jakie sytuacje zwracać uwagę i jak reagować, gdy mamy podejrzenie wyłudzenia pieniędzy. Niejednokrotnie dzięki czujności pracowników banków udało się zapobiec tego rodzaju oszustwom.
Policjanci organizują też spotkania w klubach seniora w całej Polsce, podczas których wyjaśniają mechanizmy oszustwa, informują jak należy się zachować. Apelują do członków rodzin, aby poruszali ten temat w codziennych rozmowach z bliskimi seniorami oraz o zachowanie wzmożonej czujności.
Jak nie dać się oszukać
- Nie działaj pochopnie, nie ulegaj presji.
- Rozłącz się i zadzwoń do kogoś bliskiego: córki, syna, wnuka na numer, który znasz lub masz zapisany w swoim notesie lub telefonie (nie wybieraj numeru podanego przez oszusta). Opowiedz o zdarzeniu, zweryfikuj informacje.
- Jeśli nie możesz się dodzwonić do najbliższych, powiadom o zdarzeniu policję. Wybierz numer alarmowy 997 lub 112.


