Nie daj się oszustom
Niemal 42 proc. Polaków zetknęło się z próbą oszustwa finansowego – wynika z badań SW Research na zlecenie Banku Pocztowego. Respondenci najczęściej wymieniali metodę „na wnuczka”. Jest szczególnie niebezpieczna dla osób starszych, które mieszkają same lub przez większość dnia przebywają samotnie.
Jak uchronić swoich bliskich i podopiecznych przed niebezpieczeństwem?
Bezpieczeństwo to priorytet – podkreśla st. asp. Dariusz Mazurek, naczelnik Wydziału Prewencji KPP w Strzelcach Opolskich. Radzi, aby opiekując się seniorem, upewnić się, że:
- drzwi wejściowe są zamknięte na klucz, a okna na parterze uchylone tylko w pionie,
- cenne przedmioty oraz portfel, klucze, dokumenty są schowane w szufladzie, najlepiej zamykanej na kluczyk,
- jeśli senior zostaje na chwilę sam, nie wpuszcza obcych osób i upewnia się, kto dzwoni do drzwi oraz nie podpisuje żadnych umów, ani nie daje pieniędzy nieznanym osobom,
- w nocy zawsze ma obok łóżka leki, latarkę oraz naładowany telefon komórkowy.
– W ten sposób zminimalizujemy ryzyko, ale nie unikniemy go całkowicie – przyznaje policjant.
Przestępcy są sprytni i nie mają skrupułów. Najczęstszą metodą oszustwa wobec seniorów jest metoda „na wnuczka”. Przestępca dzwoni na telefon ofiary, nie przedstawia się. Rozmowę zaczyna od słów „To ja, babciu/dziadku. Nie poznajesz mnie?” W ten sposób skłania ofiarę, żeby sama podała imię bliskiej osoby. W trakcie rozmowy okazuje się, że „wnuczek” pilnie potrzebuje pieniędzy i dziadek lub babcia muszą mu natychmiast pomóc. Jeśli senior nie ma wystarczającej sumy, oszust prosi go o pójście do bankomatu lub wzięcie pieniędzy od kogoś z rodziny. Zwykle chodzi o duże sumy w gotówce lub przelewem bankowym. Po pieniądze przychodzi „zaufana osoba”.
– To nie jedyna metoda działania oszustów – mówi st. asp. Mazurek. – Spotykamy się też ze sposobem „na policjanta”. Często łączy się on z metodą „na wnuczka”. Zaraz po pierwszym telefonie do seniora dzwoni rzekomy funkcjonariusz i mówi, że policja wie o wcześniejszym połączeniu i rozpoczyna poszukiwanie sprawcy. Prosi tylko o przekazanie pieniędzy. Jednocześnie uspokaja, że wszystko jest pod kontrolą i namawia do współpracy.
Inny wariant to metoda „na gazownika” lub „na elektryka”. Sprawca podszywa się pod przedstawiciela urzędu i prosi o wpuszczenie do mieszkania. W trakcie rozmowy prosi o przyniesienie dodatkowych dokumentów, długopisu lub szklanki wody. Gdy senior wychodzi, oszust szuka pieniędzy i cennych przedmiotów. Zdarza się, że sprawcy działają we dwójkę.
– Zachowajmy czujność, zwłaszcza gdy senior mieszka sam – radzi policjant. – Jeśli podejrzewamy, że ktoś mogło dojść do próby oszustwa, zgłośmy ten fakt policji.


