Znacie ten dowcip o facecie, który każdego dnia opiekował się swoją sędziwą, niepełnosprawną matką i pewnego razu… ? Nie? Ja też nie znam. W konkurencji na zjawiska, które gaszą oznaki zadowolenia, przepędzają radość oraz eliminują resztki powodów do śmiechu, opiekowanie się osobą spokrewnioną i zależną nie ma wielu równych sobie.
Z rolą opiekuna szybko połączymy takie jakości, jak odpowiedzialność, powaga, zaangażowanie, oddanie. W dłuższej perspektywie zaczną dołączać: zmęczenie, przeciążenie, przedłużający się stres. Niewypowiedziane często, może nawet niedopuszczane do świadomej refleksji, ale jednak obecne będą też strach, smutek, żal, złość, poczucie niesprawiedliwości. Samym opiekunom trudno się do nich przyznać. Już łatwiej do: porządny człowiek, dobry, umie się poświęcić, wziął to na siebie – godny podziwu. Nie ma żartów.
I oczywiście, wymyślanie grubych dowcipów nie wniesie nic cennego do sytuacji, w której senior, często schorowany, może też niepełnosprawny, niesamodzielny, życiowo coraz bardziej nieporadny musi otrzymać wsparcie. Całe to zadanie na długo – czasem na całe pozostałe seniorowi życie – przejmują jego bliscy. Wszyscy znajdują się w okolicznościach, które nazwalibyśmy problemem, kryzysem, niepożądaną zmianą w ich dotychczasowej codzienności i relacjach. W cyklu „Opiekun, nie bohater” zastanawiamy się, co mogłoby być pomocą, ochroną, zasobem dla opiekuna właśnie. Śmiech, humor, zabawa mają taki potencjał.
Śmiech to naturalna tarcza
Dlaczego warto włączać je do codziennych opiekuńczych zadań i czynności? Najczęściej badanym i naukowo udokumentowanym jest wpływ śmiechu na poprawę nastroju oraz zdrowia fizycznego wśród pacjentów leczonych onkologicznie, a także w grupie osób z chorobami sercowo-naczyniowymi. Zmiany fizjologiczne spowodowane śmiechem okazały się mierzalne i istotne. Jego wpływ jest porównywalny z efektami łagodnego wysiłku fizycznego. W wymiarze somatycznym śmianie się angażuje spore grupy mięśni, układ krwionośny i oddechowy. W efekcie możemy doświadczyć stanu rozluźnienia, relaksacji, która np. w mięśniach trwa jeszcze do 45 minut po ustaniu samej czynności. Z kolei towarzyszące jej uwalnianie endorfin nie tylko wprawia w dobry nastrój, ale też ma łagodzący wpływ na ból fizyczny. Okazało się też, że śmiech przyczynia się do wzmacniania układu odpornościowego. Zaobserwowano bowiem obniżenie poziomu kortyzolu zwanego hormonem stresu oraz zwiększoną produkcję komórek odpornościowych (limfocyty typu T i komórki NK) oraz immunoglobuliny. Jeśli pomyślimy, że śmiech to naturalna i dostępna nam tarcza, która wzmacnia ochronę przed wirusami oraz stanami zapalnymi, tym chętniej będziemy po nią sięgać.
Jeżeli w relacji między seniorem a opiekunem zawsze było dużo śmiechu, a teraz na skutek trudności, zmęczenia, zmartwienia, przygasł – łatwiej będzie go przywołać. Może pomogą w tym rodzinne zdjęcia, które przypominają o zabawnych wydarzeniach? A może chwilę wspólnego oglądania telewizji lub czytania da się wzbogacić o jakieś zabawne komentarze? Najprostszym sposobem jest oczywiście czytanie gotowych dowcipów lub oglądanie zabawnych filmów. W grupach terapeutycznych stosuje się ćwiczenia, ruchy, zachowania, które same w sobie są zabawne, albo też zakładają, że ich elementem jest śmiech. Jak, np. w ćwiczeniu z gaszeniem świeczki na torcie. Łączymy swoje dłonie, zaplatamy wszystkie palce – to jest tort. Kciuki – to świeczki. Ustawiamy splecione dłoni w zasięgu oddechu. Wydychając, dmuchamy delikatnie na kciuki i kończymy wydech gromkim śmiechem. Czy dlatego, że to jest śmieszne? Owszem, może kogoś rozbawić łaskotanie strumienia powietrza na skórze. Ale jeśli nie, to po prostu gromki śmiech na końcu wydechu jest w tym zadaniu i już. Bo naukowo udowodniono, że warto.
Ćwiczenia śmiechowe
To i podobne ćwiczenia są rozluźniające psychicznie, ponieważ przyjemnie angażują kreatywność i wyobraźnię. Jeżeli wykonujemy je z kimś – wzmacniają lub poprawiają też relację, służą zdrowemu kontaktowi interpersonalnemu. Jeżeli brak nam czasu lub chęci do szukania podpowiedzi konkretnych ćwiczeń śmiechowych, pozostaje jeszcze śmiech nieuwarunkowany, czyli zupełnie bez powodu – za to w opisanym już i naukowo udowodnionym celu. Nawet jeśli na początku będzie wymuszony, będzie mechanicznym „ha, ha, ha”, jego skuteczność i tak okaże się zadowalająca. Nawet ołówek trzymany poziomo tylko ustami – nie zębami – podnosi kąciki ust, co jest odbierane przez układ nerwowy jako wyraz zadowolenia. Efekt nie jest długotrwały, ale może i tak warto?
W sytuacji problemowej liczy się każda pomoc, każdy pomysł na rozwiązanie czy ułatwienie jakiegokolwiek z aspektów. Zarazem stres sprawia, że z trudem sięgamy nawet po dostępne zasoby. Prawdopodobnie to miał na myśli Carl. O. Simonton, twórca programu terapeutycznego, gdy stwierdził „Negatywizm jest łatwy, natomiast utrzymanie nadziei wymaga kreatywności i siły”. Być może wpuszczenie do codzienności opiekuna trochę radości, humoru, śmiechu – nawet wymuszonego, nawet jeśli czasem przez łzy – jest tą zmianą, o którą łatwiej, niż trudniej.


