Każdy z nas mógłby wymienić choć jedną cechę, którą w sobie lubi i może na niej polegać. Każdy z nas mógłby wymienić choć jedną osobę, rzecz, okoliczność, po którą sięga, myśli o niej, zwraca się do niej, gdy potrzebuje wzmocnienia, pomocy i jest prawie pewien, że go nie zawiedzie. W języku psychologii te kompetencje, cechy, wartości, przeżycia, osoby, rzeczy nazywa się zasobami i dzielimy je na wewnętrzne oraz zewnętrzne.
Trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek formę pomocy psychologicznej bez odwołania się do tych mocy, którymi w indywidualnym układzie dysponuje konkretny człowiek. Dysponuje, o ile zdaje sobie sprawę, że istnieją, może po nie sięgnąć, skorzystać. Prawdopodobnie rzadko robimy dla siebie katalog zasobów, którymi dysponujemy, tym trudniej więc odwoływać się do nich w sytuacji przeciążenia, kryzysu lub problemu. Charakterystycznym, automatycznym wręcz zachowaniem w stresie jest bowiem – paradoksalnie – niezajmowanie się tym, co nas posila. Łatwo przywołać to ze swoich codziennych doświadczeń. Jeżeli z jakiegoś powodu mamy, np. problemy w pracy, to ucierpi na tym choćby nasza sportowa czy prozdrowotna rutyna. Naturalnie, w pierwszym odruchu to reakcja przystosowawcza – wszystkie ręce na pokład. Jednak działanie w trybie akcji ratunkowej na dłuższą metę jest wyczerpujące i niemożliwe. Skoncentrowanie myśli i działań wyłącznie na problemie w konsekwencji doprowadzi do przeciążenia, obniży też naszą skuteczność.
Niezawodność
Janusz, tak jak wielu – większość? – spokrewnionych opiekunów, wszedł w tę rolę z pułapu wysokiej mobilizacji. Trzeba było tak zorganizować codzienność, żeby w swoim życiu pomieścić zadbanie o potrzeby samotnie mieszkającej, niesamodzielnej już matki. Na dodatek, życie nie stoi w miejscu i misternie ułożony plan musi być co jakiś czas modyfikowany. Potrzeby seniorki są inne po świeżym urazie czy przebytej operacji. Janusz założył sobie, że wywiąże się z opieki najlepiej, po bohatersku. Postawił sobie za cel niezawodność. Skupił się więc na dobrej organizacji i wypełnianiu zadań.
– Usłyszałam od mamy niedawno, że bardzo lubi, kiedy przyjeżdżam, bo dla niej to świąteczny czas – mówi Anna, siostra Janusza. Co drugi weekend zmienia go w opiece nad seniorką. – Pozwalam jej dłużej pospać, wypić kawę przed śniadaniem. Właśnie to wskazała, jako świętowanie.
Banalne rzeczy, które jednak doładowują skrzynkę z zasobami, pomagają i Annie, i jej matce. Drobne ustępstwa w całej powadze sytuacji przynoszą ulgę, radość, można na nie czekać, w nich się spotkać.
Świętowanie
Uniwersalnym, dostępnym większości zasobem jest odświętność, świętowanie, świąteczny czas. Z różnych okazji zmienia się rytm codzienności, przychodzi czas wolny od pracy, zwyczaje i rytuały. Świat zewnętrzny sprzyja temu, żebyśmy zrobili coś inaczej, odetchnęli, spotkali się na nowo.
– Ojciec był już od wielu miesięcy w domu opieki – wspomina Zofia. – Choroba Alzheimera postępowała i wydawało się, że przyjazd ojca do domu na Wielkanoc jest zbędnym wysiłkiem. Teraz po latach stale mogę wracać do odczucia radości i wyjątkowości, w którym przeżyłam tamte święta.


