Wystarczająco dobrze

0
746

Niedawanie sobie prawa do zmęczenia, obwinianie siebie za chęć czy potrzebę odpoczynku, poczucie winy, poczucie braku wyboru – znasz to? Przekonania te są zarówno objawem zmęczenia pomaganiem, jak i często jego źródłem, warto więc zatrzymać się przy nich, żeby zastopować lub choćby spowolnić ten efekt kuli śniegowej.

Przypomnij sobie, Szanowna Osobo Czytająca Ten Tekst, co sprawiło, że angażujesz się w opiekę nad seniorem? Możliwe, że leży to w zakresie twoich profesjonalnych obowiązków i za swoją pracę otrzymujesz finansowe wynagrodzenie. Możliwe, że opiekujesz się swoim starzejącym się bliskim, bo łączy ciebie pokrewieństwo z tym seniorem. Niezależnie od tego, do której z dwóch luźno naszkicowanych grup należysz, skontaktuj się ze swoją motywacją – głębszą, bardziej osobistą, rzadziej ujawnianą. Owa motywacja może mieć znaczenie, jeżeli doświadczasz zjawiska opisanego w poprzednim artykule tego cyklu, pt. „O normalnym zmęczeniu pomaganiem”.

Superbohater?

Stan zmęczenia pomaganiem objawia się określonymi myślami, związanymi z nimi emocjami, a w konsekwencji z działaniami, do których te emocje mobilizują – lub demobilizują – opiekuna. Niedawanie sobie prawa do zmęczenia, obwinianie siebie za chęć czy potrzebę odpoczynku, poczucie winy, poczucie braku wyboru – znasz to? Przekonania te są zarówno objawem zmęczenia pomaganiem, jak i często jego źródłem, warto więc zatrzymać się przy nich, żeby zastopować lub choćby spowolnić ten efekt kuli śniegowej.

I tak, masz rację, to są przekonania opiekuna–superbohatera. Tego, który robi wszystko, a nie tylko to, co jest możliwe do zrobienia. Tego, który się nie zacina, nie zawodzi. Tego, który zawsze wie. Tego, który się nie męczy. Tego, który się nie smuci, nie złości, nie lęka. Tego, który nie ma potrzeb. Tego, który jest zawsze pewny siebie i czuje, że wszyscy są mu wdzięczni za to, co robi. Dokładnie tego opiekuna, który – tak, dobrze się domyślasz – realnie nie istnieje. Jest ideą, zestawem wymagań i często zjadaczem życiowej siły.

Skoro ta idea jest tak niebezpieczna i wyczerpująca, dobrze jest uświadamiać sobie, kiedy pozostajemy pod jej wpływem. Już sam fakt, że postawiono nas lub postawiliśmy się w roli opiekuna – zawodowego czy nie – może sprzyjać ożywieniu tego wzorca. Należy on bowiem do naszej zbiorowej wyobraźni. Dostrzec to można w tak błahych rzeczach, jak ogłoszenia o pracy czy koszulki np. dla ratowników medycznych czy pielęgniarek, ozdobione rysunkiem Supermena. Ale też w społecznej narracji o pracownikach w zawodach medycznych i pomocowych, o których to swego czasu jeden z prezydentów rapował, że „walczą z cieniem mgły”.

Czymkolwiek jest „cień mgły”, mamy tu do czynienia z heroizmem, z uwzniośleniem bezwarunkowego narażenia na niebezpieczeństwo, pełnego oddania, niezwracania uwagi na siebie samego i jednak z psychicznymi mirażami. Bo, choćbyśmy na racjonalnym poziomie temu zaprzeczali, to psychologiczne mechanizmy i tak działają, a wzorzec uwodzi. Lubimy być doceniani, czuć się ważni, wyjątkowi, a swoimi działaniami zmieniać czyjś – jeśli jesteśmy w roli opiekuna – świat na lepszy. Lubienie tego jest wysokokalorycznym paliwem do działania. To czego nie lubimy lub jest mało ważne, robimy z trudem i niechętnie.

Role i relacje rodzinne

Wyjątkowo ważna jest też dynamika relacji rodzinnych, w których wzrastamy, rozwijamy się, żyjemy, które tworzymy. Zastanawiasz się, Szanowna Osobo Czytająca Ten Tekst, jak rozumiesz „rodzinę”? Można ją definiować na wiele sposobów – choćby przez pokrewieństwo, więzi emocjonalne, obowiązki prawne, ale też znowu przez zestaw przekonań, mitów, tradycji. Ludzie związani pokrewieństwem nie muszą odczuwać żadnych związków emocjonalnych, co nierzadko zdarza się między rodzeństwem. Ludzie związani prawnie nie zawsze mają ochotę czy czują łatwość w realizowaniu swoich prawnych obowiązków – jak zajęcie się rodzicem-seniorem, przez dorosłą dziś córkę lub syna, którzy nie doświadczyli w dzieciństwie należnej opieki. Widzimy więc, że te różne porządki zdefiniowania rodziny bywają sprzeczne, a tworzące ją dynamiki powodują, że system rodzinny nie zawsze jest miejscem jednoznacznym, bezpiecznym i funkcjonalnym. I to kolejny potężny wyzwalacz wzorca opiekuna-superbohatera. Jeżeli np. jako dziecko pełniliśmy w systemie rodzinnym rolę kozła ofiarnego, błazna czy czarnej owcy, to oto w końcu, jako dorośli opiekujący się swoim starzejącym się rodzicem/rodzicami możemy tę rolę opuścić.

Jeżeli w dzieciństwie nasze miejsce w rodzinie bardzo nam doskwierało, to możemy mieć tym więcej determinacji, by nadwyrężać siebie w nowych zadaniach. Wiele osób rozpoznaje te okoliczności jako szanse na rekompensatę za przeszłość. Podobnie, jak w sytuacji, gdy wymagający teraz opieki rodzic nie był w przeszłości obecny w życiu dziecka – np. z powodu uzależnienia. Dla jednych, jak już wspomniałam, będzie to przeszkoda w roztoczeniu opieki nad takim rodzicem, dla drugich – w końcu okoliczności, w których można tego rodzica mieć, odzyskać i oddawać siebie bez ograniczeń.

Zmęczenie, potrzeba odpoczynku, złość, smutek lub lęk, które w różnych chwilach mogą towarzyszyć opiekunowi seniora – zawodowemu czy spokrewnionemu – są zwykłymi przejawami tych życiowych okoliczności. I świadczą o jednym – że opiekun jest wystarczająco dobry.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj