fot. SPWSZ Zdunowo

Święta w szpitalu. Chcemy dać pacjentom namiastkę domu

0
60

Na litr świątecznego barszczu potrzeba kilograma buraków, dzięki temu wywar jest tak esencjonalny i gęsty, że po odstaniu można go niemal kroić – mówi szefowa szpitalnej kuchni, która wigilijne menu dla pacjentów spędzających święta na szpitalnym oddziale przygotowuje starannie i z sercem. – Chcemy dać pacjentom namiastkę domu, chociaż tyle możemy zrobić, bo to dla nich trudny czas.

Przygotowania do świątecznej wieczerzy w szpitalu w Szczecinie-Zdunowie zaczęły się na długo przed pierwszą gwiazdką. Skala operacji jest ogromna – kuchnia przygotuje około dwustu porcji świątecznych potraw, korzystając z kotłów o pojemności niemal 250 litrów. Mimo masowej produkcji, personel dba o każdy detal. To nie jest przecież zwykła kolacja. Kluczowym elementem jest barszcz czerwony, gotowany według starej, sprawdzonej receptury.

– Gotujemy go już na trzy dni przed, to jest taki nasz patent. Barszcz musi poleżeć, nabrać mocy. Potem go zlewamy, trzymamy w piwnicy i dopiero przed wyjściem na oddziały w Wigilię podgrzewamy – zdradza Renata Pietrzykowska, kierowniczka kuchni SPWSZ w Zdunowie. – Stary szef nas uczył, że na litr świątecznego barszczu trzeba użyć kilogram buraków i taka to jest receptura. Dzięki temu wywar jest tak esencjonalny i gęsty, że po odstaniu można go niemal kroić.

Tradycja kontra zdrowie

Największym wyzwaniem dla personelu jest pogodzenie wigilijnej tradycji z rygorystycznymi wymaganiami medycznymi. Pacjenci na diecie podstawowej mogą liczyć na klasykę: rybę po grecku, śledzie z cebulką oraz paszteciki z kapustą i grzybami, a także na piernik i makowiec. Przy dietach lekkostrawnych albo cukrzycowych, personel musi wykazać się dużą kreatywnością, by posiłek smakował świątecznie. Dla pacjentów z ograniczeniami kucharze i kucharki przygotują m.in. rybę gotowaną z warzywami w galarecie, sernik czy specjalne paluchy drożdżowe, które zastąpią tradycyjne paszteciki. W tej wersji zamiast smażenia, stawia się na pieczenie i duszenie.

– Na jadłospis świąteczny poświęcam więcej czasu, dłużej go przygotowuję, bo planuję go na wyjątkowy okres świąt, które trwają aż trzy dni – mówi Anna Szczepańska, dietetyczka ze szpitala w Zdunowie. – Muszę być kreatywna ze względu na to, że są różne wykluczenia. Staramy się, by każdy pacjent, niezależnie od diety, poczuł w naszym szpitalu świąteczną atmosferę.

Namiastka domu

Przygotowanie Wigilii to dla personelu szpitala szczególny czas, chcą podnieść pacjentów na duchu, poprawić im nastrój.

My już po prostu mamy to we krwi. Absolutnie nie mogłybyśmy zrobić tak, żeby to był dzień powszedni. To jest przecież szczególny dzień. Chcemy dać pacjentom namiastkę domu – podkreśla Renata Pietrzykowska. – Wigilia jest u nas uroczysta, wszystko jest udekorowane. My przygotujemy posiłek tak, żeby w oddziałach tylko podali. Chociaż tyle możemy dla pacjentów zrobić, bo to dla nich trudny czas.

Specjaliści pracujący w szpitalnej kuchni dobrze wiedzą, że świąteczne jedzenie pełni w placówce funkcję terapeutyczną. Nie tylko dzięki zbilansowanym wartościom odżywczym, ale także w wymiarze emocjonalnym.

– Jedzenie świąteczne w szpitalu jest taką małą rekompensatą dla pacjenta w tym cięższym dla niego czasie, niech będzie przyjemnością – dodaje Anna Szczepańska.

Szpitalne święta nie kończą się na Wigilii. 25 i 26 grudnia w menu szpitala w Szczecinie-Zdunowie pojawią się m.in. bitki schabowe, pieczony udzik drobiowy, rosół z makaronem, zapiekany pasztet, a na deser makowiec, kompot i mandarynki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj